Rzecz o dziecku, mamie i otaczającym wszechświecie. By potem pamiętać.
RSS
poniedziałek, 21 maja 2012
Dyplom za odwagę.

Dziś byliśmy u naszej dentystki.
Mama na przeglądzie i odkamienianiu, a dzieć na ewentualny przegląd i oswojenie z miejscem.

O wizycie mówiliśmy od dawna, Lilka wykazywała entuzjazm, który dziś popołudniu zgasł.
Zaczęła stawiać opór jeszcze w domu, ale jakoś udało nam się dotrzeć na miejsce.

Pierwsza próba - porażka. Pisk i ucieczka.
Poszła więc mama na swoją wizytę.

Druga próba - u mamy na rękach. Początkowo nic nie wskazywało na sukces, ale ostatecznie udało się obejrzeć ząbki. Zwycięstwo - zęby sprawdzone, wszystko z nimi ok.
Lilek dostał figurkę doktora i dyplom za odwagę. I na koniec oczywiście całe onieśmielenie zniknęło i dzieć zaczął dokazywać.

Kolejna wizyta za jakieś pół roku. Myślę, że będziemy mieć z górki.

Czy wiedzieliście, że białe kropki, kreseczki na ząbkach są powodem do niepokoju? Nie tylko żółte, brązowe, ogólnie ciemne, ale białe. Ja nie wiedziałam. Całe szczęście Lilek nie ma żadnych przebarwień.

P.S. Nie lubię zdejmowania kamienia. Brrrrr... Zapomniałam, że to takie nieprzyjemne.

20:30, ela-ruda
Link Komentarze (1) »
sobota, 19 maja 2012
Lilka powiedziała. 3.

Dziś nagle, bez żadnych ostrzeżeń Lilka wskoczyła w kalosze. Odkąd pojawiły się w domu (jakieś pół roku temu) dzieć kategorycznie odmawiał przymiarki. Aż do dziś. Przy okazji stwierdziłam, że są na styk.

Jesteśmy w kuchni, za oknem słoneczna, piękna pogoda, Lilek w kaloszach lampi się na samochód cioci zaparkowany na podwórku.

- Lila pokazie cioci kalosie... - Lilka z przyklejonym nosem do szyby
- Ciocia jest w szkole, przyjdzie później. Może zdejmiesz je teraz i założysz jak ciocia przyjdzie? - proponuję.
- Lila pokazie. - dzieć stanowczo.
- Ale ciocia jest w szkole, uczy się. - przkonuję.
- Nieeeee... -  z powątpiewaniem Lilka.
- Tak, uczy się. - nadal przekonuję.
- Nieeeeee. Ciocia udaje, wygupia sie, nie uci. - Lilka ze śmiechem.

Skąd dzieć wie, że ciotka na zajęciach katuje sudoku zamiast pilnie notować? Choć ciotka, po powrocie zapewniała, że dziś akurat się uczyła.

21:59, ela-ruda
Link Dodaj komentarz »
środa, 16 maja 2012
Off-topic.

Nieco odbiegając od charakteru bloga wpisik o moich przemyśleniach w temacie obuwia.

Gdy nadeszła wiosna, a z szafy wygrzebałam jedynie dwie pary butów nadajace się do użytku (zdania sa podzielone - małż uważa, że mam butów od cholery, ale co on tam wie, bo przecież nie liczą się szpilki, klapki i adiki, ja mówię o wiosennym obuwiu o charakterze casual) postanowiłam uzupełnić ten jakże niezbędny element garderoby.

Wymyśliłam sobie, że zakupię dwie pary - cichobiegi o charakterze balerinowym oraz nieco bardziej eleganckie na jakimś niewysokim obcasie.
Jakże byłam naiwna w swym niezmąconym przekonaniu, że plan zakupowy uda mi się zrealizować w 100 %. Nadmienię jeszcze, że jestem fanką jednosezonowego obuwia skóropodobnego lub tekstylnego skleconego przez małe, chińskie rączki w jakiejś manufakturze w prowincji Hunan. Nie interesuje mnie inwestowanie grubych setek w laczki od Gaultier.

Przeciągnęłam się przez ul. Półwiejską - zagłębie obuwia Made in China. Z całego tego bajzlu wyszłam w połowie zwycięsko, gdyż zakupiłam baleriny. Niestety druga część zamierzenia zakończyła się fiaskiem. Dlaczego? Bo:

1. Buty są na jedno kopyto, a w sumie na dwa. Albo są na zupełnie płaskiej podeszwie aż wklęsłej albo wysokość obcasa przekracza normy BHP. Aha - jest jeszcze trzecie kopyto zwane również koturną - tu apel do wszystkich pań - uwierzcie - nie każda noga wygląda dobrze w tym bucie, nie każda!

2. Jeśli już dorwiesz rozmiar "40" to kupuj i uciekaj zanim wydrze Ci go inna posiadaczka większej, niż chińskie normy przewidziały, stopy. "40" to towar deficytowy.

3. Fasony, kolorystyka i materiały - rodem z filmów s-fi. Jak już wygląda normalnie to w dotyku jest jak papier i zaraz mam wizję zjechanej prawej pięty po jednokrotnym zabraniu obuwia do auta. A jak w dotyku jest ok to wygląda jak element przebrania karnawałowego. Ciężko znaleźć złoty środek.

Co więcej sklepy typu CCC lub inne Deichmanny również mają w swej ofercie trzy kopyta. Pytam więc - kto jest za to odpowiedzialny? Co jest do cholery? W zeszłym roku obcas 2-3 centrymetrowy był na porządku dziennym, a dziś to biały kruk. Chyba, że to zamierzony zabieg marketingowy - towar trudnodostępny jest najbardziej pożądany - może w myśl tej zasady szykują spece obuwniczą ofensywę? Rzucą mikroilość na rynek, w cenach rodem z salonów Venezia, a laczki rozejdą sie jak ciepłe bułeczki? Oooo niedoczekanie. To ja już wole poginać chasse w moich balerinach i do tego kupię na zapas. A nuż kolejny sezon przyniesie deficyt płaskiej podeszwy?

08:12, ela-ruda
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 51
Lilypie Third Birthday tickers Image Hosted by ImageShack.us