|
poniedziałek, 21 maja 2012
Dyplom za odwagę.
Dziś byliśmy u naszej dentystki. O wizycie mówiliśmy od dawna, Lilka wykazywała entuzjazm, który dziś popołudniu zgasł. Pierwsza próba - porażka. Pisk i ucieczka. Druga próba - u mamy na rękach. Początkowo nic nie wskazywało na sukces, ale ostatecznie udało się obejrzeć ząbki. Zwycięstwo - zęby sprawdzone, wszystko z nimi ok. Kolejna wizyta za jakieś pół roku. Myślę, że będziemy mieć z górki. Czy wiedzieliście, że białe kropki, kreseczki na ząbkach są powodem do niepokoju? Nie tylko żółte, brązowe, ogólnie ciemne, ale białe. Ja nie wiedziałam. Całe szczęście Lilek nie ma żadnych przebarwień. P.S. Nie lubię zdejmowania kamienia. Brrrrr... Zapomniałam, że to takie nieprzyjemne.
sobota, 19 maja 2012
Lilka powiedziała. 3.
Dziś nagle, bez żadnych ostrzeżeń Lilka wskoczyła w kalosze. Odkąd pojawiły się w domu (jakieś pół roku temu) dzieć kategorycznie odmawiał przymiarki. Aż do dziś. Przy okazji stwierdziłam, że są na styk. - Lila pokazie cioci kalosie... - Lilka z przyklejonym nosem do szyby Skąd dzieć wie, że ciotka na zajęciach katuje sudoku zamiast pilnie notować? Choć ciotka, po powrocie zapewniała, że dziś akurat się uczyła.
środa, 16 maja 2012
Off-topic.
Nieco odbiegając od charakteru bloga wpisik o moich przemyśleniach w temacie obuwia. Gdy nadeszła wiosna, a z szafy wygrzebałam jedynie dwie pary butów nadajace się do użytku (zdania sa podzielone - małż uważa, że mam butów od cholery, ale co on tam wie, bo przecież nie liczą się szpilki, klapki i adiki, ja mówię o wiosennym obuwiu o charakterze casual) postanowiłam uzupełnić ten jakże niezbędny element garderoby. Wymyśliłam sobie, że zakupię dwie pary - cichobiegi o charakterze balerinowym oraz nieco bardziej eleganckie na jakimś niewysokim obcasie. Przeciągnęłam się przez ul. Półwiejską - zagłębie obuwia Made in China. Z całego tego bajzlu wyszłam w połowie zwycięsko, gdyż zakupiłam baleriny. Niestety druga część zamierzenia zakończyła się fiaskiem. Dlaczego? Bo: 1. Buty są na jedno kopyto, a w sumie na dwa. Albo są na zupełnie płaskiej podeszwie aż wklęsłej albo wysokość obcasa przekracza normy BHP. Aha - jest jeszcze trzecie kopyto zwane również koturną - tu apel do wszystkich pań - uwierzcie - nie każda noga wygląda dobrze w tym bucie, nie każda! 2. Jeśli już dorwiesz rozmiar "40" to kupuj i uciekaj zanim wydrze Ci go inna posiadaczka większej, niż chińskie normy przewidziały, stopy. "40" to towar deficytowy. 3. Fasony, kolorystyka i materiały - rodem z filmów s-fi. Jak już wygląda normalnie to w dotyku jest jak papier i zaraz mam wizję zjechanej prawej pięty po jednokrotnym zabraniu obuwia do auta. A jak w dotyku jest ok to wygląda jak element przebrania karnawałowego. Ciężko znaleźć złoty środek. Co więcej sklepy typu CCC lub inne Deichmanny również mają w swej ofercie trzy kopyta. Pytam więc - kto jest za to odpowiedzialny? Co jest do cholery? W zeszłym roku obcas 2-3 centrymetrowy był na porządku dziennym, a dziś to biały kruk. Chyba, że to zamierzony zabieg marketingowy - towar trudnodostępny jest najbardziej pożądany - może w myśl tej zasady szykują spece obuwniczą ofensywę? Rzucą mikroilość na rynek, w cenach rodem z salonów Venezia, a laczki rozejdą sie jak ciepłe bułeczki? Oooo niedoczekanie. To ja już wole poginać chasse w moich balerinach i do tego kupię na zapas. A nuż kolejny sezon przyniesie deficyt płaskiej podeszwy? |
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Słowniczek Lilki
Ulubione
Zaglądam i czytuję
![]() | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||